Chce przelecieć Atlantyk jak 100 lat temu. Krzysztof Taczalski zbiera pieniądze na niezwykły lot

Krzysztof Taczalski z Zakrzówka pod Kraśnikiem chce w przyszłym roku przelecieć nad Atlantykiem tak jak 100 lat temu zrobił to Charles Lindbergh. Chce zrobić to repliką samolotu, którą znalazł w Stanach Zjednoczonych.

Na realizację tego planu potrzebuje jednak ogromnych pieniędzy i dlatego szuka sponsorów i partnera strategicznego.

Taczalski jest operatorem dźwigu, kaskaderem i instruktorem jazdy na motocyklu. Niedawno zdobył też licencję pilota. Do planowanego lotu przygotowuje się od kilku lat. Przeszedł setki godzin nauki, ćwiczy na symulatorze i przygotowuje się do egzaminu językowego dla pilotów.Jego treningi, jak sam lot, potrafią być wycieńczające. Pan Krzysztof ćwiczy w nocy przy otwartych oknach na symulatorze, ponadto stara się nie korzystać z toalety bo lot nad ocean ma trwać około 33 godziny.

Powoli, ale do przodu. Trwa remont spalonego kościoła w Lublinie

Jak mówi w rozmowie z Radiem ESKA jest gotowy na takie wyzwanie i potrzebuje jedynie środków finansowych, żeby spełnić swoje marzenie:

Rozmowa z Krzysztofem Taczalskim

Sam lot ma odbyć się na replice historycznego samolotu zbudowanej przez amerykańską firmę JNE Aircraft. Maszyna ma osiągać około 180 kilometrów na godzinę i zabrać ponad dwa tysiące litrów paliwa. Lot z Nowego Jorku do Paryża ma potrwać ponad 33 godziny i odbyć się bez międzylądowania. Samolot jest pozbawiony części współczesnego wyposażenia, dlatego będzie to dodatkowe wyzwanie dla pilota.​